Staliśmy tak dłuższy czas, mogłabym już tak zostać, ale Alice musiała nam przerwać.
- Chodźcie na głazy. Co tak będziemy tu stać. -podkreśliła drugie zdanie.
- Chce Ci się? -spytał niechętnie Filip.
- Jasne, będzie fajnie. Chodź..cie. -chwyciła go za rękę i pociągnęła.
Odsunęliśmy się od siebie i ruszyliśmy za nią. Z tymże dziewczyna wciąż trzymała Filipa za rękę. Po chwili byliśmy już przy kamieniach. Alice wskoczyła na pierwszy. Za nią Filip. Ja miałam pewne trudności, więc wahałam się trochę, Filip zauważył to i wrócił do mnie.
- Pomóc Ci? -wyciągnął rękę w moją stronę i uśmiechnął się szarmancko.
- Dzięki. -odwzajemniłam gest i chwyciłam jego dłoń.
Szybko zerknęłam na Alice, mroziła wzrokiem mnie, ale udałam, że nie zauważyłam tego. Doszliśmy do niej i ruszyliśmy dalej. W sumie, nie było tak źle. Filip wciąż trzymał mnie za rękę, i ostrzegał przed przeszkodami. Nagle Alice poślizgnęła się na głazie i spadła z niego. Od razu do niej pobiegliśmy.
- Alice, nic Ci nie jest? -spytałam z troską.
- Chyba..chyba skręciłam kostkę. -spojrzała na nogę i mówiła z trudem.
Uklęknęliśmy przy niej.
- Nie dam rady iść normalnie -spojrzała na Filipa, jakby z nadzieją- Filip, mógłbyś mnie ponieść?
Filip?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz