niedziela, 25 września 2016

Od Filipa do Rose

Po pewnym czasie, wróciliśmy do hotelu.
***
Kiedy szedłem na obiad, natknąłem się na korytarzu na dwóch chłopaków z mojej szkoły.
- Ta Rose to niezła dupeczka, na pewno nie uda ci się jej wyrwać. - powiedział.
- Taa? A chcesz się założyć?
- O co? - parsknął śmiechem.
- Za stówę. Daj mi dwa dni a ją przelecę na ostro. - wyciągnął w jego stronę rękę.
- Okej, przyjmuję. - zaśmiał się.
- Z taką niunią będzie łatwo, wygląda na dość puszcza... - zaczął, jednak nie pozwoliłem skończyć gdyż podszedłem do nich.
- Założymy się? - spytałem.
- To znaczy? - zapytał.
- Że dostaniesz w mordę? - nie czekając na odpowiedź przywaliłem mu z całej siły.
Padł na ziemię a jego kolega wskoczył mi na plecy, udało mi się go zrzucić, ale ten drugi wstał więc walnąłem mu kolejny raz, drugiemu też.
- Filip, przestań! Filip! Bylewski! - darła się, rozdzierając nas.
Dopiero kiedy dostałem z kopa w brzuch, puściłem go. Czułem jak wszystko się we mnie gotuje, jak on mógł w ogóle tak o niej powiedzieć, jak mógł się założyć że ją przeleci?!
- Co ty dziecko robisz?! Jak się zachowujesz?! - krzyknęła.
- Nie moja wina, że na świecie takie skurwysyny żyją!
- Jak ty się wyrażasz?! Do ojca zadzwonię!
Widząc iż każdy (nawet Rose) zbiegli się aby zobaczyć, co się dzieje, zacisnąłem zęby, wytarłem rękawem rozciętą wargę.
- Filip! - Alice podleciała do mnie i zarzuciła mi ręce na szyję.
- Odczep się w końcu ode mnie! Nie podobasz mi się i przestań mnie w końcu szarpać bo szlak mnie trafa! - podniosłem głos. Zrzuciłem z siebie jej ręce, nie chciałem żeby zrobiło jej się przykro, po prostu powiedziałem to, co myślałem. - Przepraszam. - burknąłem i zbiegłem po schodach w dół, jedną dłoń kładąc na nadal bolącym brzuchu.
Nauczycielka wołała mnie, jednak miałem na nią teraz wylane.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz