sobota, 24 września 2016

Od Filipa do Rose

Punkt widokowy nie był daleko, blisko też nie. Po środku. Wykupilismy wejście i zaczęliśmy wchodzić do góry, czekało nas 500 schodów. W połowie Rose się zatrzymała, złapała się barierki i mojej ręki, odetchnęła niespokojnie.
- Co się stało? - spytałem od razu z przejęciem.
- Zakrecilo mi się w głowie... - Cały czas trzymała się mojego ramienia i oddychała powoli patrząc w ziemię.
- Masz lęk wysokości?
- Możecie iść?
- Wymin nas jak masz problem. - fuknalem.
- Nie mam, po prostu... czasem tak jest. Już przeszło. - uśmiechnela się lekko.
- No dobrze... Ale jakby co mów, wejdziemy sobie powoli. - powiedziałem obejmując ją w talii a drugą ręką za rękę, tak na wszelki wypadek. Cieszylem się, że Nie było z nami Alice... w końcu mogłem mieć ją tylko dla siebie.

?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz