Miałam dość, że wszyscy dokuczali Gilipowi, jednak nie mogłam nic z tym zrobić, bo sama nie byłam zbytnio lubiana.. Kiedy Filip się przeprowadził straszniento przeżyłam, płakałam i nie spałam po nocach. Nigdy się jednak jemu nie przyznałam.
***
Mieliśmy dość krótką podróż do portu. A przy najmniej mi się tak wydawało, cała drogę rozmawiałam z Alice o jej chłopaku, mieli kryzys, więc pocieszałam ją i doradzałam jej, choć sama nie miałam żadnego doświadczenia w takich sprawach.
Przyjechaliśmy wcześniej niż nowa grupa, toteż musieliśmynna nich długo czekać. W końcu na parocie pojawili się nowi, była to grupka chłopaków, od razu się odwróciłam. Alice była tak miła i wszysko mi komentowała.
- Chyba wszyscy z nowej grupy już są. -powiedziała- Nauczycielka każe zebrać im się w grupie, gadają, śmieją się.. WOW jakie ciacho. -szturchnęła mnie ręką- Patrz.
Westchnęłam i odwróciłam się. Alice wskazała na chłopaka, który też na nas patrzał. Przyjrzałam mu się dokładnie. Nie to nie może być on. Nagle chłopak uśmiechnął się do mnie. To on, to Filip! Odwzajemniłam gest i podbiegłam do niego, rzucając się mu na szyję.
- Ja za Tobą bardziej. -powiedziałam kiedy postawił mnie już na ziemię- Urosłeś. -stwierdziłam nadal się od niego nie odsuwając.
- No. -westchnął cicho.
W końcu się od niego oderwałam i spojrzałam mu w oczy. Śliczne jak zawsze.
- Rose..Nie wiedziałam, że się znacie. -usłyszałam nagle głos Alice koło siebie.
Spojrzałam na nią, przyglądała się chłopakowi z błyskiem w oku. Widziałam, że jej się spodobał.
- Tak, to jest Filip. Filip to Alice.
Filip?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz