- No... - uśmiechnąłem się pod nosem, patrząc za szybę.
Widać było morze, statki, ludzi jak mrówki i nasz hotel.
- Schodzimy na dół. - nauczycielka zaklaskała w dłonie.
Wszyscy zaczęli schodzić, my jednak się nie spieszylismy, zeszlismy ostatni. Te schody były strasznie dziwne. Wchodziło się w miarę, ale schodząc Rose co chwilę się potykała a ja ją lapalem. Też parę razy się potknalem. Trudno było schodzić cały czas dookola po schodach z dziurami które skrxypialy i chwialy się strasznie. Miałem wrazenie że się rozpadnie.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz